– Synku, powtarzasz mój błąd – powiedział łagodnie ojciec. – Zawsze też ustępowałem twojej matce. Zawsze stawiałem jej pragnienia wyżej niż swoje i swojej rodziny. I wiesz, do czego to doprowadziło? Do rozwodu i do tego, że prawie nie kontaktowaliśmy się przez dwadzieścia lat.
– Ale mama mówiła, że odszedłeś do innej kobiety – powiedział zdezorientowany Walera.
Mikołaj Iwanowicz gorzko się uśmiechnął:
– Odszedłem, bo nie mogłem już znieść kontroli i manipulacji. A inna kobieta pojawiła się w moim życiu znacznie później. Galinie było po prostu łatwiej przedstawić mnie jako zdrajcę, niż przyznać się do własnych błędów.
W pokoju zapadła ciężka cisza. Irina nie wiedziała, co powiedzieć. Widziała, jak Walera przetrawia informacje, jak zmienia się wyraz jego twarzy.
– Nie mówię, że twoja matka jest złym człowiekiem – kontynuował Mikołaj Iwanowicz. – Po prostu przywykła kontrolować wszystkich wokół. Tak jest jej spokojniej. Ale to niszczy relacje, Walera. I teraz niszczy twoje małżeństwo, a ty jej w tym pomagasz.
– Co mam zrobić? – zapytał bezradnie Walera.
– To twoja decyzja – wzruszył ramionami ojciec. – Ale jeśli chcesz rady – zacznij stawiać granice. Powiedz matce, że ją kochasz, ale ty i Irina macie prawo do własnych zasad we własnym domu.
– Obrazi się – powiedział cicho Walera.
– Oczywiście – skinął Mikołaj Iwanowicz. – Będzie się obrażać, naciskać na litość, może nawet grozić. Ale jeśli nie zrobisz tego teraz, stracisz żonę. A potem następną. I w końcu zostaniesz sam, jak ja.
Walera podniósł wzrok na Irinę:
– Wybacz mi. Ja… nie rozumiałem, co robię.
– Nie gniewam się na ciebie – odpowiedziała łagodnie Irina. – Po prostu chcę, żeby w naszej rodzinie były sprawiedliwe zasady dla wszystkich. Nie mam nic przeciwko twoim krewnym, naprawdę. Chcę tylko, żeby szanowali nasz czas i nasz dom.
– Wiecie co – Mikołaj Iwanowicz klasnął w dłonie – urządźmy dużą rodzinną rozmowę. Zaprośmy Galinę, Nataszę z rodziną i omówmy wszystko jak dorośli. Co wy na to?
Irina i Walera wymienili spojrzenia.
– Zgadzam się – skinęła Irina.
– Ja też – Walera wyglądał na zdeterminowanego. – Czas, żebyśmy wszyscy dorośli, włącznie ze mną.
Następnej soboty w mieszkaniu Iriny i Walery zebrali się wszyscy: Galina Pietrowna, Natalia z Siergiejem i Daszą oraz Mikołaj Iwanowicz. Irina przygotowała poczęstunek, ale tym razem Walera pomagał jej w kuchni, a nie siedział z gośćmi w oczekiwaniu, aż żona wszystkich obsłuży.
Gdy Galina Pietrowna zobaczyła byłego męża, omal nie odwróciła się i nie wyszła. Ale ciekawość wzięła górę i została, choć całym sobą demonstrowała niezadowolenie.
– A więc – zaczął Walera, gdy wszyscy usiedli przy stole – zebraliśmy się, żeby omówić sytuację, która powstała w naszej rodzinie. I znaleźć rozwiązanie, które zadowoli wszystkich.
– Jakie tu może być rozwiązanie? – parsknęła Galina Pietrowna. – Twoja żona powinna przeprosić za swoje zachowanie i tyle.
– Mamo – powiedział stanowczo Walera – najpierw wysłuchajmy się nawzajem, dobrze? Bez oskarżeń.
Galina Pietrowna zacisnęła usta, ale milczała.
