– Weź matkę za rękę i wynoś się z mojego mieszkania – powiedziała stanowczo Mari do męża.
– Co? – zdębiał Denis.
– Słyszałeś doskonale.
– Masza, co ty robisz? – oburzyła się Galina Pietrowna. – Wyrzucasz własnego męża?
– Wiedziałeś, w jakich warunkach dorastałam – ciągnęła Maria, patrząc na męża. – Gdzie wszystko za mnie decydowano, gdzie nie miałam prawa głosu. I ty zrobiłeś to samo ze mną. To taka zdrada, której nie mogę wybaczyć. Wynoś się z mojego mieszkania i z mojego życia.
– Chyba cię pogięło! – krzyknęła Galina Pietrowna. – Denisiu, nie słuchaj jej! To twój dom!
– Nie – ucięła Maria. – To mój dom. I nie macie tu już miejsca.
– Masza, chyba nie mówisz poważnie? – zapytał zmieszany Denis. – Jesteśmy rodziną.
– Byliśmy rodziną. Do momentu, gdy postanowiłeś mnie zdradzić.
– Jaka zdrada? Remont przecież!
– W moim mieszkaniu, bez mojej zgody. Ze zniszczeniem wszystkiego, co stworzyłam.
Maria podeszła do drzwi wejściowych i otworzyła je na oścież.
– Wynoście się.
– Nigdzie nie pójdę! – oświadczyła Galina Pietrowna. – Gdzie ja będę mieszkać? U mnie jeszcze remont trwa!
– To nie mój problem.
– Denisiu! – błagała teściowa. – Nie zostawisz matki?
Denis miotał się wzrokiem między kobietami.
– Masza, porozmawiajmy spokojnie…
– Nie ma o czym rozmawiać. Albo wychodzicie sami, albo wzywam policję.
– Policję? – zdumiał się mąż. – Na nas będziesz skarżyć?
– Na intruzów.
Galina Pietrowna chwyciła syna za rękaw.
– Denisiu, chodźmy. Widzisz, jaka jest niewdzięczna. My dla niej się staraliśmy, a ona nas wygania.
Denis zatrzymał się w drzwiach.
– Masza, jeszcze zmienisz zdanie. Zadzwonisz sama.
– Nie zadzwonię – odpowiedziała spokojnie Maria.
Drzwi zatrzasnęły się. Maria została sama w zrujnowanym mieszkaniu. Cisza ją przygniatała. Przeszła do sypialni, usiadła na łóżku – jedynym pozostałym meblu.
Telefon zawibrował. SMS od Denisa: „Porozmawiajmy”.
Maria usunęła wiadomość. Jutro złoży pozew o rozwód. Na koncie miała oszczędności – wystarczy na odnowienie mieszkania. Nie od razu, ale stopniowo odzyska swój dom. Tylko teraz nie będzie w nim miejsca dla zdrajców.
Rzeczy można kupić nowe. Zaufania – nie.
