Anna sięgnęła po telefon
Nie zaczęła krzyczeć. Nie próbowała przekonywać Berty ani Weroniki, że zasługuje na miejsce przy głównym stole. Zamiast tego wyjęła telefon.
– Maksym, tu Anna.
Kierownik operacyjny jej firmy odpowiedział natychmiast.
– Słucham.
– Uruchom procedurę wstrzymania wydarzenia.
Po drugiej stronie zapadła krótka cisza.
– Jest pani pewna?
Anna spojrzała w stronę Berty, która przyjmowała gratulacje obok dużego tortu pochodzącego z cukierni Anny.
– Całkowicie.
Po chwili wysłała oficjalne polecenie.
Nie oznaczało to jednak, że natychmiast zaczęła wynosić wyposażenie albo przerywać uroczystość na oczach wszystkich gości. Najpierw chciała sprawdzić dokumenty.
Otworzyła umowę dotyczącą organizacji wydarzenia.
Wtedy Maksym zadzwonił ponownie.
– Anno, mamy problem.
– Jaki?
– Berta przedstawiła dzisiaj dokument, z którego wynika, że uroczystość została w całości opłacona przez rodzinę Linaresów, a całe wyposażenie pozostaje w ich dyspozycji do jutra.
Anna zmarszczyła brwi.
– To niemożliwe.
– Też tak pomyślałem.
– Kto to podpisał?
Po krótkiej pauzie Maksym odpowiedział:
– Widnieje tam pani podpis.
Dokument z podpisem, którego nie złożyła
Anna znieruchomiała.
Jej podpis znajdował się na dokumencie, którego nigdy wcześniej nie widziała.
Podniosła wzrok. Po drugiej stronie sali zobaczyła Nikołaja. Mąż nie wyglądał już tak spokojnie jak wcześniej.
Kiedy ich spojrzenia się spotkały, Anna zrozumiała, że sprawa przestała dotyczyć wyłącznie miejsca przy stole czy obraźliwego zachowania rodziny.
Ktoś przygotował tę sytuację wcześniej.
Nie oskarżyła jednak Nikołaja przy wszystkich. Nie chciała wyciągać wniosków, zanim nie zobaczy dokumentu na własne oczy.
Poprosiła Maksyma, aby natychmiast przesłał jej kopię.
Po kilku minutach plik pojawił się na jej telefonie.
Anna otworzyła go przy tym samym niewielkim stoliku obok wyjścia służbowego, przy którym rodzina Linaresów zamierzała ją posadzić.
Przyjrzała się podpisowi.
Rzeczywiście przypominał jej własny.
Jednak po chwili dostrzegła coś jeszcze.
Datę.
To właśnie ona sprawiła, że Anna zatrzymała wzrok na ekranie.
W dniu wskazanym na dokumencie w ogóle nie spotykała się z nikim z rodziny Linaresów.
Nie mogła więc po prostu zignorować tego, co zobaczyła.
