– Wiesz co, Oksano, to, że nie mieszkasz już z naszym synem, to jeszcze nie powód, żeby nie utrzymywać kontaktu z nami, jego rodzicami – wygłosiła z patosem Lidia.
– Tak? No cóż, skoro tak uważacie…
– Tak, dokładnie tak. Bardzo tęsknimy z Piotrem Lwowiczem za naszymi wnuczkami – naciskała była teściowa.
Tego dnia, jak to miała w zwyczaju, zadzwoniła do byłej synowej wcześnie rano. Robiła tak już wcześniej, gdy Oksana mieszkała razem z jej synem Dymitrem. To był dziwny zwyczaj teściowej – wszystkie ważne sprawy załatwiać o świcie. Nie było to jednak zaskakujące – kobieta od dawna cierpiała na bezsenność. Nie brała jednak pod uwagę tego, czy w danym momencie rozmówcy jest wygodnie.
Właśnie teraz Oksanie nie było wygodnie rozmawiać, szykowała dzieci do przedszkola. Nie mogła jednak się rozłączyć. Lidia Nikołajewna zawsze dobrze ją traktowała i nawet po rozwodzie nadal pomagał synowej i dwóm wnuczkom.
– Nie odmawiam kontaktu z wami. Po prostu nie mam na to czasu. Może na listopadowe święta udałoby nam się do was wybrać z córkami – odpowiedziała niechętnie Oksana teściowej.
– Na święta to dobrze. Ale my z mężem chcielibyśmy spotkać się wcześniej. Dużo wcześniej! Tak złożyć wam wizytę w najbliższym czasie. Nie masz nic przeciwko? Tym bardziej że jutro sobota, a wy z dziewczynami będziecie w domu. Nam z Piotrem Lwowiczem akurat pojawiła się wolna chwila. Dlatego chcieliśmy poprosić cię o pozwolenie, żeby przyjechać w odwiedziny.
Oksana miała na jutro własne plany. Córki chciała wysłać do swoich rodziców, którzy też tęsknili za wnuczkami. Sama natomiast zamierzała spotkać się z dawną przyjaciółką, której nie widziała od ponad roku – mimo że mieszkały w tym samym mieście, obowiązki nie pozwalały im się spotkać.
Młodej samotnej kobiecie, która kilka miesięcy wcześniej rozwiodła się z mężem, takie spotkanie było po prostu niezbędne. Potrzebowała wsparcia i przyjacielskiej obecności.
– Nie mam nic przeciwko, Lidio Nikołajewno, proszę przyjeżdżać. Ale tylko w pierwszej połowie dnia, żebym nie musiała odwoływać swoich planów – odpowiedziała grzecznie Oksana, pamiętając ulubione przysłowie mamy, które często powtarzała: „Łagodne cielę dwie matki ssie. Miej to na uwadze, córeczko”.
Podczas rozwodu teściowie stanęli po jej stronie i nadal wspierali ją materialnie. Swojego syna Dymitra nie poparli w jego decyzji o wyjeździe za granicę, dokąd pomknął w nadziei na zarobienie milionów.
Mąż wówczas spakował się dość niespodziewanie. Spotkał byłego kolegę ze studiów, który przyleciał zza oceanu w odwiedziny do rodziców, i po rozmowie z nim dosłownie zapalił się do pomysłu wyjazdu tam, gdzie jest tyle możliwości.
Dymitr zapraszał ją i dzieci ze sobą. Ale Oksana odmówiła od razu, bez wahania. Wyjaśniła, że nie zamierza nigdzie wyjeżdżać ze swojego kraju. Co więcej – nawet z rodzinnego miasta, gdzie mieszkali bliscy, gdzie urodziła się ona sama i jej córki, nigdzie się nie ruszy. A tym bardziej za granicę!
Dymitr zawsze był ambitny. Dużo się uczył, żeby zostać zaawansowanym informatykiem. Wytrwale rozsyłał swoje CV wszędzie, gdzie się dało. Ale wszystko, co oferowano, go nie satysfakcjonowało. Dlatego pomysł spróbowania szczęścia w innym kraju przyjął jako wyzwanie.
Krótko przed jego wyjazdem Oksana złożyła pozew o rozwód. Potem zupełnie przypadkiem okazało się, że były mąż wyjeżdża nie sam, a z młodą kobietą, z którą miał już od dłuższego czasu romans.
Oksana ciężko przeżyła rozstanie z mężem. Dimę kochała i swoje dzieci urodziła w miłości. Szczerze wierzyła, że to uczucie jest odwzajemnione i że mąż też ją kocha.
Jego rodzice obiecali, że nie zostawią synowej i wnuczek. Tak też było. Przynajmniej do dziś. Teściowa dawała Oksanie niewielkie kwoty na ubrania i inne potrzeby dzieci, co teraz było bardzo pomocne.
Oczywiście złożyła wniosek o alimenty. Ale, jak się spodziewała, od byłego męża nie wpłynęła jeszcze ani jedna rubel. Dymitr mieszkał daleko od ojczyzny i nie wiedziała, jak egzekwować od niego pieniądze na dzieci.
Rodzice Dymitra przyjechali o dziewiątej rano, nie pozwalając Oksanie z dziewczynami wylegiwać się w łóżkach. Musiała wstać, żeby przywitać wczesnych gości.
– A gdzie są moje wnuczki, moje piękności? A co myśmy dla nich przywieźli? – słodkim głosem powiedziała Lidia Nikołajewna, widząc Olę i Katię. – No chodźcie i przytulcie nas, moje maleństwa!
Dziewczynki radośnie pobiegły w stronę babci i dziadka. Naprawdę cieszyły się z tego spotkania, bo Lidia Nikołajewna i Piotr Lwowicz zawsze przywozili im prezenty. Rozpieszczały swoje wnuczki.
Oksana nie podzielała radości dzieci, ale dla przyzwoitości też się powściągliwie uśmiechnęła. Rozumiała, że prędzej czy później więź między nią a rodzicami byłego męża osłabnie i się zerwie. Nie wiedziała też, jak zachowają się córki, gdy dorosną i dowiedzą się o zdradzie ojca.
– Chodźcie, zaparzę wam herbatę – zaprosiła gości do kuchni. – Nic jeszcze nie gotowałam, spaliśmy. Więc tylko herbata, nic więcej nie mogę zaproponować.
– Nie, Oksano, nie przejmuj się tak. My z mężem wstajemy wcześnie, śniadanie już mieliśmy. Dobry przyzwyczajenie, wiesz – wstać o świcie, zrobić lekkie ćwiczenia, wziąć orzeźwiający prysznic i zjeść pożywne, zdrowe śniadanie. Więc jesteśmy najedzeni – odmówiła była teściowa.
– No to dobrze – nie kryła radości synowa, mniej zachodu.
– Teraz trochę pobędziemy z dziewczynkami, a potem musimy z tobą porozmawiać. Mamy do ciebie poważną sprawę – oznajmiła Lidia Nikołajewna, przestając się uśmiechać i spoglądając na męża.
– Tak – potwierdził, pewnie kiwając głową.
«Co to takiego? Co to za rozmowy?» – zdziwiła się w duchu Oksana, ale nie dała po sobie poznać.
Nigdy wcześniej teściowie nie wszczynali z nią poważnych rozmów. Wręcz przeciwnie, starali się rozmawiać z nią tak, jakby nic się nie stało, a synowa z dziećmi nadal mieszkają razem z ich synem. O samym Dymitrze mówili przy niej rzadko, nie przekazywali żadnych szczegółów o jego życiu za granicą i nowej ukochanej. Była im za to bardzo wdzięczna.
Gdyby tylko wiedziała, o czym będzie mowa, wyrzuciłaby i teścia, i teściową, zanim zdążyliby się rozzuć w przedpokoju!
Po jakichś dwudziestu minutach, gdy już nacieszyli się wnuczkami, Lidia Nikołajewna podeszła do byłej synowej.
– Oksano, gdzie możemy porozmawiać? Nie chciałabym, żeby dziewczynki słyszały tę rozmowę.
– Chodźmy do kuchni. Córki i tak będą teraz przed telewizorem w salonie, zaczynają się ich ulubione bajki.
Goście i gospodyni usiedli w małej, przytulnej kuchni. Oksana mimo wszystko nalała gościom herbaty i postawiła na stole małą wazę z truskawkowym dżemem. Siedzenie przy pustym stole było niezręczne.
– Powiedz nam z ojcem, Oksano, jak ci się wiedzie na froncie osobistym? Znalazłaś kogoś? – zaczęła Lidia Nikołajewna z poważną i skupioną miną.
– A… Nie uważacie, że nie powinnam tego z wami omawiać? – młoda kobieta była mocno zbita z tropu. – Dlaczego zadajecie mi takie pytania?
