Ojciec staje po stronie córki
Napięcie rosło z każdym dniem. Artiom coraz częściej wracał do tematu mieszkania, a jego słowa zaczynały brzmieć jak groźby.
— Proszę cię po raz ostatni — powiedział pewnego wieczoru. — Przepisz mieszkanie. Chociaż na nas dwoje.
— Nie zrobię tego — odpowiedziała spokojnie Olga.
— W takim razie będzie źle. Są sposoby, żeby przekonać uparte żony.
Olga była wstrząśnięta. Nie spodziewała się, że mąż może próbować wywierać na nią taką presję.
Niedługo później podczas kolejnej awantury Artiom zażądał nawet, aby Olga uklękła przed jego matką i przeprosiła ją za „brak szacunku”. Wtedy w mieszkaniu pojawił się ojciec Olgi, Mikołaj Siergiejewicz.
Mężczyzna od razu zauważył zapłakaną córkę i zdenerwowanego zięcia.
— Co tutaj się dzieje? — zapytał spokojnie.
Olga opowiedziała ojcu o żądaniach męża i naciskach związanych z mieszkaniem.
Mikołaj Siergiejewicz spojrzał na Artioma.
— Ożeniłeś się z moją córką czy z jej mieszkaniem?
Artiom nie potrafił odpowiedzieć.
Ojciec Olgi jasno powiedział, że nikt nie ma prawa zmuszać jego córki do oddania własności ani jej poniżać.
Następnie spakował rzeczy zięcia i oznajmił, że skoro Artiom nie potrafi szanować żony w jej własnym domu, powinien wrócić do matki.
Artiom próbował protestować, ale Olga po raz pierwszy od dawna poczuła, że ktoś stoi po jej stronie.
— Kochający mąż nie zmusza żony do klękania — powiedziała spokojnie.
Mężczyzna wyszedł z mieszkania.
Następnego dnia Olga wymieniła zamki i przekazała rzeczy Artioma jego matce. Walentina Pietrowna protestowała i oskarżała synową o niszczenie rodziny, ale Olga nie zmieniła decyzji.
Po kilku tygodniach złożyła pozew rozwodowy. Nie było dzieci ani wspólnego majątku do podziału. Artiom próbował domagać się części mieszkania, jednak otrzymał informację, że odziedziczona przez żonę nieruchomość nie podlega podziałowi.
Olga została w swoim mieszkaniu. Była sama, ale spokojna. Zrozumiała, że lepiej żyć samotnie niż z osobą, która nie okazuje szacunku.
Artiom wrócił do matki i zamieszkał z nią w jej małym mieszkaniu. Stracił nie tylko wygodne miejsce do życia, ale również zaufanie i szacunek otoczenia.
Olga często wieczorami myślała o tym, jak ważne było pojawienie się ojca właśnie w tamtym momencie. Dzięki jego wsparciu odzyskała poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości.
Wiedziała już jedno: nikt nie ma prawa żądać tego, co do niego nie należy, i nikt nie ma prawa poniżać drugiego człowieka tylko dlatego, że ten odmawia spełnienia niesprawiedliwego żądania.
