Tydzień po urodzinach zamienił się w koszmar. Tatiana Nikołajewna jakby zamieszkała w mieszkaniu Heleny i Romana. Każdy poranek zaczynał się od tej samej rozmowy.
– Lena, pomyśl głową – nalegała teściowa, mieszając cukier w herbacie. – Po co ci ta ziemia? Sprzedałabyś działkę, dostałabyś pieniądze, otworzylibyśmy biznes dla całej rodziny.
– Tatiano Nikołajewno, chcę zbudować dom – cierpliwie tłumaczyła Helena. – To moje marzenie.
– Marzenie! – machnęła ręką teściowa. – Najpierw trzeba zarobić na godne życie. A dopiero potem marzyć o dworkach.
Roman w milczeniu kiwał głową, wspierając matkę. Helena widziała, jak mąż unika jej wzroku.
– Roman, powiedz coś – poprosiła Helena.
– Mama ma rację – w końcu powiedział mąż. – Można by zainwestować te pieniądze w perspektywiczny interes.
– W jaki interes? – zapytała ostro Helena. – W kolejny projekt twoich rodziców, który upadnie po miesiącu?
– Lena! – oburzyła się Tatiana Nikołajewna. – Jak śmiesz tak mówić o starszych?
Kłótnie powtarzały się codziennie. Teściowa przynosiła ogłoszenia o sprzedaży działek, podsuwała dziwne papiery wymagające podpisu. Helena kategorycznie odmawiała.
– Jestem przeciwna – stanowczo oświadczała Helena. – Chcę żyć niezależnie, płacić za własne mieszkanie, a nie wynajmować.
– Uparta – mamrotała Tatiana Nikołajewna.
Ale kłótnie nagle ustały. Teściowa przestała się pojawiać, Roman przestał podejmować temat działki. Helena odetchnęła z ulgą. Wreszcie rodzina pogodziła się z jej decyzją.
Helena zaczęła studiować katalogi domów, kontaktować się z architektami. W internecie znalazła kilku projektantów gotowych opracować plan. Plany nabierały realnych kształtów.
W sobotni poranek Helena oglądała szkice, gdy do mieszkania wpadła Tatiana Nikołajewna. Teściowa wymachiwała plikiem dokumentów.
– Roman! Lena! – krzyczała kobieta. – Znalazłam idealną opcję!
Roman wyskoczył z łazienki z pianą do golenia na twarzy.
– Mamo, co się stało?
– Projekt inwestycyjny! – Tatiana Nikołajewna rozłożyła papiery na stole. – Inwestujesz dziesięć milionów, po roku dostajesz sto! Wyobrażacie sobie? Sto milionów!
Helena odłożyła katalog i podeszła do stołu. Na papierach widniały jaskrawe loga nieznanej firmy.
– Co to za firma? – zapytała Helena.
– Solidna firma – zapewniła teściowa. – Moja przyjaciółka Galina już zainwestowała. Mówi, że odsetki są po prostu ogromne.
– Tatiano Nikołajewno – powoli powiedziała Helena – skąd pani ma dziesięć milionów?
– Jak to skąd? – zdziwiła się teściowa. – Sprzedasz działkę, weźmiesz pieniądze na budowę, zainwestujesz wszystko tutaj. Za rok kupujemy willę w prestiżowej dzielnicy!
Roman ożywił się, wycierając twarz ręcznikiem.
– Mamo, a jak dzielimy zysk?
– Po równo dla wszystkich – odpowiedziała Tatiana Nikołajewna. – Sprawiedliwie przecież.
Helena powoli usiadła na krześle. Zakręciło jej się w głowie od bezczelności tej sytuacji.
– Czyli pieniądze inwestuję ja, a zysk otrzymują wszyscy?
– Lena, jesteśmy rodziną – pojednawczo powiedział Roman.
– Ta działka to dar od mojego ojca i nie zamierzam jej sprzedawać dla waszych fantazji! – wybuchnęła Helena.
– Znowu swoje! – oburzyła się Tatiana Nikołajewna. – Chciwa się zrobiłaś.
– Chciwa? – Helena zerwała się z krzesła. – Od dwóch lat utrzymuję tę rodzinę! Płacę za mieszkanie, kupuję jedzenie, opłacam wszystkie rachunki!
– Lena, uspokój się – próbował interweniować Roman.
– Nie uspokoję się! – Helena odwróciła się do męża. – Ty pracujesz od przypadku do przypadku, twoi rodzice w ogóle nic nie robią, a teraz domagacie się moich pieniędzy!
– To nie tylko twoje pieniądze! – krzyknęła teściowa. – Roman jest twoim mężem, więc wszystko jest wspólne!
– Działka jest zapisana na moje nazwisko – powiedziała chłodno Helena. – I pieniądze od ojca też są moje.
– Widzisz, Romka – Tatiana Nikołajewna zwróciła się do syna. – Jaka to twoja żona jest egoistyczna. Wszystko jej, wszystko jej.
Roman stanął po stronie matki.
– Lena, proponujemy korzystną inwestycję pieniędzy. Jesteś inteligentną kobietą, powinnaś to rozumieć.
– Rozumiem – skinęła głową Helena. – Rozumiem, że chcecie dysponować cudzymi pieniędzmi.
– Cudzymi? – wrzasnęła Tatiana Nikołajewna. – Przyjęliśmy cię do rodziny!
– Przyjęliście, żeby się dorobić – odparowała Helena.
Kłótnia rozgorzała na dobre. Tatiana Nikołajewna wyliczała urojone zasługi syna, Roman domagał się szacunku dla matczynych planów. Helena broniła prawa do dysponowania własnym darem.
– Dość! – krzyknęła Helena. – Mam już dosyć!
Helena skierowała się do sypialni i wyjęła walizkę z szafy. Ręce jej drżały z oburzenia. Rzeczy pakowały się mechanicznie.
– Gdzie się wybierasz? – Roman pojawił się w drzwiach.
– Wyprowadzam się – odpowiedziała krótko Helena.
– Lena, nie głupiej. Gdzie będziesz mieszkać?
– Wynajmę mieszkanie za swoje pieniądze.
Godzinę później Helena opuściła mieszkanie z dwiema walizkami. Za oszczędności zgromadzone przez lata pracy wynajęła małe studio.
W następnym tygodniu złożyła pozew o rozwód. Roman zażądał połowy działki i pieniędzy na budowę. W sądzie adwokat Heleny przedstawił dokumenty potwierdzające darowiznę. Działka i pieniądze były zapisane na Helenę przed ślubem.
– Pański były mąż nie ma praw do daru od pańskiego ojca – wyjaśnił sędzia.
W momencie oficjalnego rozwodu na działce zalewano już fundamenty przyszłego domu. Helena przyjeżdżała tam w każdy weekend, obserwując pracę budowlańców.
Stojąc obok betonowej podstawy, Helena wyobrażała sobie przyszłe pokoje. Już niedługo wprowadzi się do własnego domu, gdzie nikt nie będzie dyktować zasad życia. Tylko jej decyzje, jej plany, jej marzenia.
